close
Lifestyle

Ile kosztuje naiwność?

Z naiwnością spotykamy się na co dzień. Nawet jeśli nie dotyka nas ona bezpośrednio, jesteśmy jej świadkami. Czy jednak jej przeciwdziałamy? Czy odwodzimy ludzi, którzy są na nią narażeni, od popełniania błędów z nią związanych? Na oba pytania najczęściej odpowiadamy “nie”. Dlaczego tak się dzieje? Nie lubimy pomagać czy po prostu nie wtrącamy się w czyjeś życie?

Ile kosztuje naiwność?

Najczęstszymi ofiarami są ludzie starsi lub niewyedukowani. Przyczyną jest brak wiedzy, ale i też zatrzymanie się w postępie, między innymi technologicznym. Nie będąc świadomym nowych zagrożeń, ani też nie posiadając sprawdzonych opinii o danej firmie, instytucji, osobie lub nawet dokumentach, które podpisujemy, wpadamy w pułapkę pozostawioną przez ludzi, którzy zdają sobie sprawę z tego, iż po prostu jesteśmy nieświadomi zagrożenia.

To nie są odosobnione przypadki, gdyż potencjalną ofiarą może się stać każdy z nas. Czasami zostaniemy wystawieni na manipulację, innym razem na kusząco wyglądającą ofertę, ale i nieraz zdarzy się tak, że wpadniemy w potrzask przez zwykły pośpiech.

Najczęściej zapłacimy za naiwność zawartością naszego portfela. To duży cios, gdyż koszta mogą być spore, a nasze możliwości wyjątkowo nieelastyczne. Jeśli wpadniemy w naprawdę wielkie tarapaty, możemy wywrócić swoje życie do góry nogami. Komornik przez niemożność spłacenia długów? Bardzo prawdopodobne.

naiwność

Jak się uchronić?

Nie sama wiedza jest dziś naszym najgroźniejszym przeciwnikiem. Jesteśmy nim sami dla siebie, gdyż rozleniwiliśmy się na tyle, że nie czytamy tego, co podpisujemy lub klikamy. Przebrnięcie przez kilka stron A4 jest dla nas nie lada wyzwaniem, ale nie zdajemy sobie sprawy z tego, że ten trud okazuje się najczęściej pożyteczny. W końcu może nas uchronić od najgorszego. Czytajmy więc dokumenty przed podpisaniem, bo do tego mamy prawo.

Pośpiech bywa gorszy niż lenistwo. Często myślimy, że trafiliśmy na złotą okazję. Boimy się, że może nam przemknąć przed oczami. Niestety bywa to bardzo zgubnym podejściem. Musimy zapamiętać, że nie istnieją rewelacyjne oferty bez haczyków. Jeśli coś wygląda za dobrze, musimy się temu przyjrzeć. Jeśli nawet po szczegółowym zapoznaniu się z dokumentami nie jesteśmy pewni, zapytajmy się kogoś lub sprawdźmy w Internecie. Dzisiaj nietrudno o strony, które są skarbnicą wiedzy o oszustwach.

Nie stawiajmy też ślepo na pierwszy wybór. Zawsze zerkajmy do konkurencji, znajdźmy sobie alternatywy. Nieraz dopiero po czasie trafimy na okazję, która będzie lepsza, ale mniej popularna. Jeśli podejmiemy przedwczesną decyzję, możemy sobie w następstwie pluć w twarz.

Do wszystkiego co może nas narazić finansowo, podchodźmy z odpowiednim dystansem. Nawet jeśli dostaniemy link z banku, z pozornie oficjalnego źródła, przejrzymy go kilkukrotnie. Nie ufajmy na ślepo. Podszywanie się to dzisiaj najpopularniejsza metoda wykorzystywania naszej naiwności.

Chrońmy innych

Nie bądźmy obojętni! Jeśli jesteśmy świadkami sytuacji tu dzisiaj wymienionych, ale to nie my jesteśmy ich ofiarami, zadziałajmy w ten sam sposób, jakbyśmy znajdowali się na ich miejscu. Nie możemy zrzucać całej winy na czyjąś głupotę i liczyć na to, że dostanie nauczkę, która go czegoś nauczy. Lepiej czemuś zapobiec i uzupełnić wiedzę przed zaistnieniem nieszczęścia, niż świadomie doprowadzić do jego wystąpienia. W końcu my też kiedyś możemy znajdować się w takiej sytuacji. Z wiekiem nasza ostrożność i wiedza pójdą w zapomnienie. Wówczas poczujemy to, co teraz ci, którym możemy pomóc.

Do następnego!

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk pracujący jako Administrator w Wirtualnej Polsce. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył Nietuzinkowego po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.