close
Lifestyle

“Kocham” nie znaczy już nic

Za szybko i zbyt często rzucamy słowa na wiatr. Zatraciliśmy się w obojętności. Oszukujemy samych siebie, ale przede wszystkim ludzi, którzy nas otaczają.

Wszystko jest dzisiaj możliwe. Każdy nasz ruch ma swój cel. Dlaczego tak bardzo dotyka to także naszych relacji międzyludzkich? Czy oszukiwanie kogoś nie jest dla nas czymś trudnym? Gdzie podziało się sumienie?

To trudne pytania, ale po odpowiedzi nie musimy daleko sięgać. Najprościej powiedzieć, że tak ukształtował nas świat. Otoczenie, internet, telewizja, szkoła. Wszystko miało swój własny wkład w nasze poglądy. Poddajemy się im chociaż z przekonaniem deklarujemy, że myślimy samodzielnie. Trudno nam przyznać, że staliśmy się tylko pionkami w tej wielkiej machinie. Szukamy tego samego co nam wpojono. Ideałów, pieniędzy, bogactwa i sławy. Staramy się naśladować nie zawsze dobre przykłady.

Czasem brakuje nam odwagi, nierzadko nie potrafimy sobie poradzić z samotnością, zdarza się też, że po prostu chcemy się zabawić czyimś kosztem. Motywy są różne, ale skutek najczęściej jest taki sam – ranimy.

Jak to jest z tym “kocham”? Czy to słowo zupełnie straciło swoją siłę? Czy wciąż możemy je nazywać poważną deklaracją, najważniejszym wyznaniem w życiu?

Niewątpliwie prawdziwe uczucia jeszcze istnieją. Widzę je w oczach moich rodziców, w relacjach przyjaciół. Bezgraniczne szczęście, bezinteresowna fascynacja. To podnosi człowieka na duchu, sprawia, że przejmuje się cząstkę radości innych. Ta świadomość daje mi znać, że miłość jeszcze nie zniknęła. Trwa, choć jest jej coraz mniej i nieraz jest strasznie trudna, wymagająca, ale warto się o nią starać.

Dzisiejsze “kocham”, to tylko marketingowy bełkot. Piękny i usłany różanymi w filmowych scenach, lecz fałszywy i rzadki w rzeczywistości. Podobnie jak nikogo już nie dziwi, że seks stał się czymś tak prostym i nieznaczącym jak podanie sobie ręki, tak i wyznania miłosne potrafimy porównać do codziennej zapowiedzi pogody.

Może świat niegdyś przejrzy jeszcze na oczy. Romantycy zawsze byli mu potrzebni. To oni barwnie malują szarą egzystencję. Niech los będzie dla nich łaskawy i postawi przed nimi im podobnych.

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk pracujący jako Administrator w Wirtualnej Polsce. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył Nietuzinkowego po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.