close
Kultura

Nietuzinkowy wita

Naszedł nieubłagany czas zmian. Rewolucji na tyle poważnych, że wywróciłem swoje dzieło o 180°. Odeszła stara nazwa, adres, wygląd oraz koncepcja. Choć stare wpisy wciąż widnieją na blogu, a autor nie znalazł się w objęciach pozaziemskich istot, które wyprały mu mózg, nic poza tym nie zachowało się w niezmienionej formie. Nie będę odpowiadał tu na pytania z kategorii “dlaczego?”, “po co?”, “… a ta nazwa skąd?”. Nie dlatego, że nie jest to istotna kwestia. Nie z tegoż powodu, że nie mam na to pomysłu. Przyczyna jest niesamowicie prosta i zrozumiała – nie chce mi się – tak o, po prostu.

Nie wiem czy to kogoś zniechęci, zachęci, zdenerwuje czy wyjątkowo sfrustruje. Moje podwórko, moje zabawki, ja o tym wszystkim decyduję. Nie rzucam tutaj też żadnych obietnic. Coś kiedyś może wspomnę, ale niekoniecznie we wpisie, nie jestem pewien czy w ogóle na blogu. To też jest kolejna zmiana, która gdzieś tam siedziała w mojej głowie od bardzo dawna, ale trudno było mi się za to zabrać.

Teraz skrótowo przedstawię co się zmieni. Mam do wykorzystania jeszcze kilka słów (muszę dobić do 300 by zachować poprawne SEO), więc z tego skorzystam.

Minimalizacja kategorii

To dla mnie najważniejszy punkt w tej wyliczance. Koniec dzielenia wpisów na milion podgrup. Może i nie był to problem dla kogoś z zewnątrz, ale ja osobiście dostawałem białej gorączki. Przy wdrażaniu skórki dla Nietuzinkowego, musiałem zająć się każdą kategorią z osobna. To był istny koszmar. Co z tego, że w niektórych znajdował się wpis lub dwa. Trzeba było do tego przysiąść i je następnie zmodyfikować. Przy drugim podejściu po prostu rzuciłem krótkim “kurwa mać” i zacząłem przenosić wszystko do tych głównych, najczęściej używanych. Zminimalizowałem całość do sztuk pięciu, z jedną tylko podgrupą. To wciąż za dużo, ale przynajmniej mogę zacząć pisać. Nie daję też gwarancji, że na dniach nie nastąpi kolejna zmiana, zarówno w nazewnictwie jak i ilości. Bądźcie czujni.

nietuzinkowy-2

Zawężenie działalności

Do tej pory pisałem o wszystkim i o niczym. Tematy poważne, skrajnie kontrowersyjne, nie jeden raz przeplatały się z popularnym dziś “lifestylem”. To zaburzało koncepcję, nie potrafiło dotrzeć do jednej, specyficznej grupy odbiorców, a na dodatek nie stało na tym samym poziomie językowym i wrażeniowym. Czasem sztywno i konkretnie, nieraz lekko, i drobiazgowo. To koniec takich praktyk. Tym razem wszystko będzie przestępne i bardzo bezpośrednie. Chcę pozostać sobą i nie będę już tylko marną imitacją innych blogerów. Róbmy to co potrafimy najlepiej, a ja zdecydowanie nie potrafię naśladować innych.

Nietuzinkowy jako społeczna bestia

Blog był moim centrum wydarzeń i zaniedbywałem skrajnie portale społecznościowe. Twitter był martwy, Facebook otrzymywał tylko odnośniki do najnowszych wpisów, a Instagram był uzupełniany raz na ruski rok. To się teraz zmieni. Na pewno nie od razu i zapewne nie jakoś diametralnie, ale naprawdę będzie lepiej. Głównie zmiany będzie można zauważyć na włościach Zuckerberga, ale pozostałe socialki nie ucierpią na tym jakoś szczególnie. Zobaczymy jak to się rozwinie na tygodniach. Teraz niepotrzebnie będę wróżyć z fusów.

To by było na tyle w tym przynudzającym re-otwarciu. Nietuzinkowy wita raz jeszcze i zaprasza ponownie.

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk pracujący jako Administrator w Wirtualnej Polsce. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył Nietuzinkowego po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.