close
Kultura

Od zawsze chciałem napisać książkę

Piszę odkąd pamiętam. Już jako dziecko, w momencie gdy otrzymałem dostęp do Internetu, szukałem miejsc, w których mógłbym pisać. Nie chodziło tu rzecz jasna o posty na forach, czy komentarze. Chciałem naprawdę się wykazać. Niestety nie było to łatwe. W końcu kto oddałby pod pieczę artykuły lub redagowanie wiadomości dziecku? Przecież dziesięć lat temu nim właśnie byłem. Uczniem podstawówki, który nie miał pojęcia o zasadach panujących w dziennikarskim świecie.

Pomimo tego otrzymałem fuchę na jednym z portali poświęconym mojej ulubionej grze. Jak to się stało? Po prostu wysłałem próbkę swoich możliwości. Wierzcie lub nie, ale pisałem naprawdę dobrze! Rzecz jasna mój słownik nie był zbyt bogaty, no i często popełniałem głupie błędy, ale w tych tekstach było “życie”. Dzieci są w końcu dość proste. Wyrażają emocje w sposób bezpośredni. Niczego nie ukrywają. Nie manipulują prawdą, ani nie dbają o reakcję otoczenia. Dziś robię podobnie, ale to już nie to samo. Przez całe swoje życie gramy. Jesteśmy aktorami, którzy dostosowują rzeczywistość pod własne widzimisię. Choć niektórzy, jak ja, chcielibyśmy się tego wyzbyć, to to nie jest możliwe. Każdy, choćby starał się z całych sił, będzie czasem zmuszony do bycia kimś innym. To w nas pozostaje. Odbiera cząstkę tej naturalności z dzieciństwa. Przez to już nigdy nie będziemy w stanie wlać w swoje dzieła tyle prawdziwych nas, ile byśmy mogli za dziecka.

Moja przygoda z portalem zakończyła się bardzo szybko. Trudno było ukryć swój wiek, a regulamin jasno mówił, że piszący muszą mieć “nieco” więcej lat. Nie poddałem się jednak. Oczywiście nie próbowałem znowu oszukiwać i starać się o coś, na co po prostu jeszcze miałem czas, ale nie zamierzałem rzucić w kąt swojej pasji. W tym końcu jest pisarstwo. Co więc uczyniłem, by nie popaść w zapomnienie, by nie zaniedbać swojego hobby?

Skierowałem się na pbfy oraz blogi grupowe. W obu przypadkach polegało to na wcielaniu się w fikcyjne, wykreowane przez nas postacie, które wrzucamy do najczęściej autorskiego świata właściciela forum/bloga. Co dalej? Gramy. Piszemy posty/wpisy z perspektywy naszego alter-ego. Nazywam to tak dlatego, że ciężko wyzbyć się samego siebie i stworzyć kogoś, kto stałby się dziełem pozbawionych cech autora. Najczęściej dotyczy to naszego charakteru, ale nieraz i sięga do historii czy wyglądu.

Niestety nie wszystko co pisałem się zachowało. W końcu nasze dzieła były zazwyczaj umieszczane na darmowych stronach. Po tylu latach wiele z nich już nie istnieje. Nikt nie pomyślał wówczas o pamiątce dla potomnych.

książkę

Powyżej kawałek wpisu mojego autorstwa, który został opublikowany na łamach bloga grupowego 17 września 2008 (zrzut prowadzi do oryginalnej treści). Od tej daty upłynęło już prawie osiem lat. To szmat czasu, ale moja pasja trwa. Choć przerw miałem więcej niż jestem w stanie zliczyć, nigdy nie przestałem i nie zamierzam tego uczynić. Staram się być coraz lepszy. Nie zawsze jest łatwo i czasem człowiek ma ochotę się poddać. To nieuchronne, ale wpływa na autora i nieraz wymusza na nim odpoczynek. To wzmacnia, daje czas na przemyślenia i pozwala powrócić z nową energią.

Od zawsze chciałem napisać książkę. Mam już kilka konceptów, tuzin okładek, kilkanaście rozpoczętych rozdziałów, setki pomysłów, z których niektóre są w fazie ciągłego rozwoju, ale i znajdę takie, które są już do realizacji. Co w takim razie powstrzymuje mnie od podjęcia się tego wyzwania? W końcu pasja, motywacja oraz wena są na swoim miejscu. Przyczyna jest prosta i znana nam wszystkich. Mierzymy się z nią bardzo często, a dzisiaj wyrosła już nawet do potęgi problemu współczesnego świata, stając obok ciągłych konfliktów oraz otyłości.

Czas.

Zawsze jest pora na coś innego. Człowiek żyje w ciągłym stresie, w biegu. Nieraz nie możemy sobie pozwolić nawet na porządny posiłek. Gdzie w takim razie miejsce na pisanie książki? Bycie realistą nie wyklucza marzeń, ale niestety dopuszcza do siebie tylko te osiągalne. W tym przypadku nie jest inaczej.

Nie poddam się. Daję Wam słowo. To może niewiele znaczące słowa, tym bardziej biorąc pod uwagę ten wpis, ale taka jest prawda. Będę robił kolejne próby, będę podchodził raz za razem do stworzenia czegoś większego. Najważniejsze jest to, że zdaję sobie sprawę z przeszkód. Wydać książkę jest strasznie trudno, ale napisanie jej jest nieporównywalnie większym wyzwaniem. To jednak mnie nie zniechęci. W końcu wszystko czego się uczymy pierwszy raz w życiu wymaga czasu. Później już jest łatwiej. Zazwyczaj.

Może za jakiś czas usłyszycie o postępach prac. Napiszę książkę, bo takie jest moje marzenie. Nie wiem ile to potrwa, ale nawet jeśli miałoby zabrać kilka lat, to ok. Mogę poświęcić na to i połowę swojego życia.

Do następnego!

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk pracujący jako Administrator w Wirtualnej Polsce. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył Nietuzinkowego po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.