close
Lifestyle

Zakupy z rodzicami – na tak czy na nie?

Choć na karku mam już prawie 22 lata, wciąż zdarza mi się chodzić z rodzicami na zakupy. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby chodziło tylko o produkty potrzebne na co dzień. Z przykładu bardzo aktualnego, bo zaledwie z dnia dzisiejszego, bywam w centrach handlowych z moją rodziną po ubrania. Oczywiście to nie dlatego, że nie jestem samodzielny i nie potrafię dobrać sobie koloru, rozmiaru czy marki. Dużo się słyszy o dorosłych mężczyznach, za których matki lub żony muszą kupować bieliznę. Ja nie z tych, do nich mi daleko. Problem pojawia się wówczas, gdy chcemy w coś się zaopatrzyć, a rodzice wychodzą z propozycją, że zapłacą…

Zakupy z rodzicami nie należą do najbardziej komfortowych wydarzeń w moim życiu. Począwszy od doboru sklepu, skończywszy na cenie, najbliżsi nie ułatwiają nam życia. Za drogo, zbyt kolorowo, tu się coś podnosi, tam za krótkie, tam coś źle zszyte. Oczywiście nie obejdzie się też bez kilkukrotnego podchodzenia do lustra i ciągnięcia ze wszystkich stron, bo „muszę sprawdzić”. „O zgrozo, mamo, przestań!” – wyobrażacie to sobie? Dorosły chłop, wyższy o ponad głowę od swojej rodzicielki, czeka przed lustrem dokładnie badany przez nią wzrokiem ze wszystkich stron. Nie chcę wiedzieć co w takich momentach myślą sobie postronni. Oczywiście nie żebym się tym przejmował lub jakoś szczególnie wstydził, ale po prostu jestem ciekaw.

zakupy

Ojciec oczywiście działa jak czujka na wydawanie wyższych kwot. Jeśli sięgam po coś fajnego, ale trzeba na to przeznaczyć więcej niż się zapowiadałem, to wstępujemy na drogę wybrzydzania i zrzędzenia. „Przecież tamto też jest ładne, a przynajmniej tańsze”, a czasem i nie obejdzie się bez „My z mamą nie kupowaliśmy takich drogich rzeczy, w tego typu sklepach”. Na szczęście kobieta ma tu pierwszeństwo w decydowaniu i jeśli uda nam się sprawić, że jej się spodoba, to już nic nie stanie nam na drodze. Gorzej jeśli chcemy obejść także i inne sklepy, w których nieraz możemy trafić na coś równie dobrego lub nawet lepszego. Jeśli mamie spodobał się produkt A w sklepie A, to już nawet nie rozważa propozycji B ze sklepu B. Ona jest już pewna swojej decyzji i jej nie zmieni.

Zakupy z rodzicami to twardy orzech do zgryzienia. Choć czasem idzie prosto i szybko, to nieraz musimy się porządnie zirytować, i zezłościć, by osiągnąć swój cel. Ja dzisiaj narzekać nie będę. Dostałem przedwczesny prezent urodziny, nie musiałem wydać nawet złotówki i udało mi się kupić coś, co sam wybrałem. Zaliczyłem pełen sukces, za który w dużym stopniu mogę podziękować swoim najbliższym.

Czy historia się powtórzy? Pożyjemy, zobaczymy.

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył „Nietuzinkowego” po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.