close
KulturaLifestyle

„Zaraz będzie ciemno!” czyli Woodstock 2016

To już przeszłość. 22. Przystanek Woodstock zakończył się kilka dni temu. Pozostały niedosyt, tęsknota i olbrzymia radość. Spowodowana nie tylko tym, że ponownie można było się wczuć w ten klimat, ale i dlatego, że 23. został już zapowiedziany. Czy planuję się zjawić? Odpowiedź jest dosyć oczywista.

woodstock

Choć mojej przygodzie z Woodstockiem daleko do prawdziwych weteranów, każdą edycję wspominam równie dobrze, co poprzednie. Za każdym razem jest nieco inaczej, nigdy nie jest doskonale, ale ogólna ocena, po podsumowaniu tych kilku dni, nie spada poniżej mocnej piątki. Szóstki nie podaruję, bo nie wierzę w ideały, ani też nie mogę zaliczyć festiwalu Woodstock do takowych. Spowodowane jest to przede wszystkim w małych problemach z organizacją, doborem muzyki oraz ludźmi. Nie tymi, którzy sprawiają, że na mojej twarzy za każdym razem gości uśmiech. Wspominam tutaj tych, którzy traktują Przystanek Woodstock jako miejsce do szybkiego schlania się i zarzygania gdzieś pod krzakami. Nie pytajcie mnie dlaczego to robią. Nie wiem też czemu nie wybierają mniej wyjątkowej (i rzadkiej) okazji. To ich sprawa i nie zamierzam tego roztrząsać. Na miejscu każdego z nich mógłbym postawić tysiąc cudownych, pozytywnych i dobrze przeze mnie wspominanych woodstockowiczów. Tych, którzy przez cały ten czas emanowali miłością, przyjaźnią oraz dobrą energią. Wszystkich, którzy nie bali się przytulać, wygłupiać i po prostu śmiać. W tym miejscu na wielkie „DZIĘKI!” zasługują także ci, z którymi spędziłem te kilka dni w obozie. Choć widzieliśmy się pierwszy raz w życiu, choć trwało to krótko, nie wyobrażam sobie obozowania za rok z innymi ludźmi. Zresztą mamy już plany. Duże. Chcemy stworzyć prawdziwą fortecę, godną 23. edycji Przystanku Woodstock. Czy nam się uda? Zobaczymy! Na pewno łatwo nie odpuścimy.

Relacji jako takiej pisać nie będę. Nawet w najmniejszym stopniu nie przybliży Wam ona moich uczuć, emocji oraz wspaniałości tego wydarzenia. Woodstock to miejsce, w którym po prostu trzeba się znaleźć. Dopiero wówczas poczuje się ten klimat. Można się w nich zakochać, można go znienawidzić, ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy odczujemy go na własnej skórze. Jeśli ktoś z Was jeszcze nigdy nie odwiedził Przystanku, to z całego serca zachęcam (i polecam!). To wydarzenie, które powinno się poznać. Nawet jeśli tylko raz, to po prostu minimum.

Dlaczego tak bardzo zachęcam? Z prostej przyczyny: Internet. W sieci wokół Woodstocku krąży wiele niepochlebnych opinii. Czasem na tyle skrajnych, że każdy rozsądny człowiek szybciej skoczy w przepaść, niż zjawi się w Kostrzynie nad Odrą. Z ręką na sercu, przysięgając na mój ekspres do kawy (a kawa to moje życie!), mogę Wam zaświadczyć, że są to bujdy na resorach. Jak już wcześniej wspomniałem: to nie jest impreza idealna. Z drugiej strony, biorąc pod uwagę wszystkie plusy, po prostu ciężko umniejszać jej wspaniałość.

Nic nie zastąpi Wam tych emocji!

Zapchany po brzegi pociąg, w którym zabawa nie ma końca, a kolejki do toalety ciągną się na kilka wagonów. Spanie w namiocie, gdzieś pośrodku lasu lub setki innych uczestników. Wiecznie śmierdzące kibelki, lodowata woda pod prysznicami, wszędobylskie śmieci, na których zbieracze dorobiliby się milionów. Świetne koncerty (nawet jeśli dany gatunek muzyki nie jest naszym ulubionym), przepyszne gastro (Kryszna <3), sponsorzy (cieplutkie pieczywko w Lidlu, zimne piwo od Leszka, darmowy internet od Playa oraz diabelski młyn Allegro) oraz przede wszystkim… wspaniali ludzie i organizator!

Choć w tym roku przywitała nas paskudna pogoda (cały dzień lało), później musieliśmy się męczyć z przemokniętymi ubraniami oraz olbrzymimi kałużami, straciłem głos po lodowatej kąpieli, wracałem pociągiem wypełnionym do granic możliwości znacznie wcześniej niż chciałem, to ponownie zakochałem się w Woodstocku i nie ma mowy, bym nie powrócił za rok!

Jeśli wciąż ktoś z Was zastanawia się nad wyjazdem i nie jest przekonany, to niech przestanie. Widzimy się za rok, od 3 do 5 sierpnia 2017 w Kostrzynie nad Odrą!

Zaraz będzie ciemno!

Sebastian Kosteczka

Autor Sebastian Kosteczka

Z zawodu Informatyk. Sporadyczny, hobbystyczny, bardzo przeciętny pisarz. Maniak nowych technologii i wierny posiadacz urządzeń spod loga Apple. Na co dzień prosty chłopak niewyróżniający się z tłumu. Skrajnie uzależniony od kawy oraz słodyczy. Stworzył „Nietuzinkowego” po to, aby móc dzielić się ze swoimi pasjami oraz poglądami ze znanym mu światem.